08 Sty

Sieprpień – Listopad 2010

Mazury 2010

Jak co roku w czasie wakacji nasza grupa młodzieżowa wraz z dobrymi znajomymi spoza Malinki wybrała się na Mazury do Krzywego. Jest to bardzo piękne miejsce, niedaleko Mrągowa. Chociaż po obozie każdy ma wiele dobrych wspomnień, to tak naprawdę trudno jest opisać nasze „malinczańskie” Mazury. Aby poczuć ten klimat, trzeba po prostu tam być.

Ogólnie rzecz biorąc osoby, które pierwszy raz słyszą o naszym obozie są troszkę przestraszone. Informacje o tym, że przez całe dwa tygodnie śpi się pod namiotami, gdzieś w lesie nad jeziorem, bez prądu, światła i innych rzeczy, które wydają się niezbędne do życia ludziom XXI wieku, mogą przerażać. Jednak każdy, kto odważył się pojechać na do Krzywego, był pozytywnie zaskoczony tym, że brak tych wszystkich dóbr nie jest taki zły, jak się wydaje i, co więcej, ma swój urok. W zasadzie osoby, które raz były na Mazurach, chcą tam wracać. Lecz „nasze Mazury” nie są wyjątkowe tylko ze względu na specyficzne warunki. Podczas obozu ma się naprawdę fajny czas, na który składa się wiele czynników: Jedni mówią, że jest to wspaniała okazja, żeby tak naprawdę dobrze poznać ludzi, bo przebywa się z nimi w niecodziennych warunkach,  inni mówią, że jest to dobry wypoczynek i oderwanie się od codzienności, jeszcze inni twierdzą, że zwyczajnie mogą się tam dobrze wyspać. Szczerze mówiąc, jest nieskończenie wiele rzeczy, które każdy osobiście lubi w tym obozie, ale pewne jest to, że dla wielu jest to bardzo dobry czas na czytanie Biblii, na modlitwę oraz społeczność z innymi wierzącymi ludźmi. Każdy ma dużo czasu, nikt nigdzie się nie spieszy, można z każdym porozmawiać i podzielić się czymś. Jest to po prostu cenny czas.

Mimo, że obóz i warunki, w których się tam żyje, mogą niektórym niewtajemniczonym osobą wydawać się zbyt straszne, to warto pojechać na „nasze Mazury” i przekonać się, że jest tam naprawdę bardzo fajnie.

Ala

Afganistan – czy jest jeszcze nadzieja? – spotkanie z misjonarzem Zbyszkiem Pawlakiem

25 września w naszej parafii odbyło się spotkanie z misjonarzem Zbigniewem Pawlakiem, od wielu lat pracującym w krajach azjatyckich.

Zbyszek w bardzo ciekawy sposób przedstawił nam prezentację dotyczącą jego wyjazdu misyjnego, nt. Afganistan – czy jest jeszcze nadzieja? Opowiadał o potrzebach żyjących w Afganistanie ludzi, ich codziennym, bardzo ciężkim życiu oraz – co najważniejsze – o niezwykle trudnym, zabronionym przez prawo, rozkrzewianiu Dobrej Nowiny wśród nich. Zaprezentował Afganistan jako odległy, wschodni kraj, posiadający bardzo specyficzną – dla nas – kulturę oraz prawa dotyczące codziennego życia, zupełnie różne od przyjętych w Europie.

Mieliśmy okazję obejrzeć stroje afgańskich kobiet – 3 dziewczyny ubrały tradycyjne burki i mogły doświadczyć, jak bardzo niewygodnie i ciepło jest w nich nawet w temperaturze pokojowej, a przecież w Afganistanie panuje temperatura do 50 stopni C.

Zbyszek zwracał uwagę, że muzułmanizm, religia panująca w Afganistanie, staje się coraz bardziej popularna również w Europie, w której wartości chrześcijańskie zostają zapomniane, a coraz większą grupę stanowią ateiści. Ogromne niebezpieczeństwo powoduje również fakt, że populacja Europejczyków maleje, a w rodzinach islamskich mieszkających w Europie rodzi się coraz mniej dzieci.

Natomiast Afgańczycy mogą dla nas być przykładem gorliwości religijnej oraz wzorem, jak można być zadowolonym nawet żyjąc w skrajnym ubóstwie.

J.C

Jak w dużej rodzinie, czyli relacja z wycieczki parafialnej

Jak co roku we wrześniu, pojechaliśmy na weekendową wycieczkę parafialną, tym razem w Gorce. Frekwencja dopisała, gdyż wyjechaliśmy dwoma autokarami – razem 80 osób. Jeden autobus wyjechał wcześnie rano w piątek 17.09. Po dotarciu na miejsce, czyli do Gorczańskiego Parku Narodowego, gdy tylko deszcz przestał padać, grupa ta wyruszyła na jeden ze szlaków górskich. Za cel wędrówki obrano Mały Turbacz, zakładając, że jak sama nazwa mówi, ze zdobyciem tej góry nie będzie problemów. Rzeczywistość okazała się jednak inna. Z relacji osób, które wyszły na tę górę dowiedzieliśmy się, że obrana trasa była trudna. Można zadać pytanie: czy w naszym życiu nie zdarzają się podobne sytuacje? Zakładamy, że jeśli coś pozornie wygląda niegroźnie, to nie trzeba szczególnie się do tego przygotowywać, ale czy na pewno? Słowo Boże jest doskonałą instrukcją dla naszego życia, znajdujemy w nim wiele cennych wskazówek, zatem czytajmy je i odkrywajmy jak Żywy Bóg jest zainteresowany naszym codziennym życiem.

Pozostała część grupy dojechała wieczorem. Po kolacji wszyscy spotkaliśmy się w sali na wspólnym śpiewie i przy kawie, herbacie i pysznym cieście (które oczywiście sami upiekliśmy). Słowami jednego z uczestników wycieczki zostaliśmy zachęceni do składania świadectwa swojej wiary. Wysłuchaliśmy również krótkiego świadectwa Bożej ochrony, jakiej mógł doświadczyć na kilka dni przed wyjazdem na wycieczkę, w czasie wykonywania prac w lesie.

W sobotę zaraz po śniadaniu, w bardzo dobrych nastrojach, wyruszyliśmy w góry, zamierzając zdobyć najwyższy szczyt Gorców – Turbacz. Początkową część trasy pokonaliśmy kolejką krzesełkową, następnie podeszliśmy do Obserwatorium astronomicznego, gdzie mogliśmy zapoznać się z przyrządami pomiarowymi i wysłuchaliśmy bardzo ciekawej prelekcji dr Marka Drożdża, który pracuje w Obserwatorium, a na co dzień mieszka w Cieszynie. Następnie wyruszyliśmy w kilkugodzinną trasę, podziwiając piękno otaczającej nas przyrody. Rozpiętość wiekowa wycieczkowiczów była dosyć duża, bo wynosiła… 80 lat, ale wszyscy dzielnie sobie radzili. Każdy z nas w większym bądź mniejszym stopniu odczuł trudy wędrówki, toteż przy schronisku na Turbaczu postanowiliśmy trochę odpocząć. Przy kawie, herbacie, wygrzewając się w słoneczku, przygotowaliśmy się do zejścia. Pod wieczór wszyscy szczęśliwie dotarliśmy do ośrodka, dziękując za to Panu Bogu. Po kolacji, w małych grupkach rozważaliśmy fragment z Ewangelii Marka 4.35-41, o uciszeniu burzy na Jeziorze Genezaret, kończący się pytaniem uczniów: Kim jest Ten, że i wiatr i morze są mu posłuszne? Jak jest twoja odpowiedź na to pytanie, czy znasz już Tego, który ma moc uciszyć każdą burzę w twoim życiu, czy tylko słyszałeś o Nim? Następnie obejrzeliśmy krótki film, który uzmysłowił nam, że każdy z nas jest w  duchowym niebezpieczeństwie. Zostaliśmy również zaproszeni, oczywiście każdy w swojej wyobraźni, na wystawę, gdzie każde nasze dobre, złe słowo, dobry i zły czyn był widoczny, mało tego mógł zostać odczytany przez wszystkich ludzi. Pytanie brzmiało – jak się czujesz czy jakbyś się czuł w takiej sytuacji?

Obejrzeliśmy również krótki reportaż „Byłem gangsterem” – nadawany przez TVP w każdy czwartek. Świadectwo z życia gangstera, w którym dominowała przemoc i wszelkiego rodzaju okrucieństwo, do czasu spotkania się z Żywym Bogiem, kiedy to w więziennej celi czytane Słowo Boże zaczęło kruszyć kamienne serce gangstera. Dzisiaj człowiek ten jest pastorem małej społeczności i dzieli się z innymi nie tylko historią swojego życia, ale również radością, jaką posiada w Jezusie Chrystusie – Żywym Bogu.

Mimo zmęczenia fizycznego tego wieczoru towarzyszyło nam wiele przemyśleń i refleksji. Chciałabym się podzielić jedną z nich. Młody człowiek poszedł ze swoim kolegą na plażę nad ocean i zobaczył, bardzo sprzyjające warunki do pływania. Słońce świeciło, woda była bardzo spokojna i ciepła. Na plaży jednak znajdowała się duża tablica ostrzegawcza zakazująca kąpieli z uwagi na podpływające rekiny. Młody człowiek obojętnie przeszedł obok tablicy, nie zważając na jej treść, zaczął wchodzić do wody. Kolega, wiedząc, z czym wiążę się taka kąpiel, prosił młodego przybysza, aby tego nie robił, ale on zignorował jego słowa. W końcu z ust kolegi padły następujące słowa: „Jesteś już dorosły, widziałeś tablicę zakazującą kąpieli, ja proszę cię żebyś tego nie robił, ale DECYZJA należy do CIEBIE”.

Może zastanawiasz się, o co chodzi w tej historii, na pewno zauważysz, że chodzi o niebezpieczeństwo, ale co dalej….? Słowo Boże to znak – ostrzeżenie, wyraźna informacja na temat życia i wieczności, nieba i piekła. Jaki jest twój stosunek do Bożego Słowa? Czy powiesz, jak większość ludzi „wierzących”: nie czytam, bo nie rozumiem, nie interesuje mnie, jestem zbyt zajęty –  zatem jesteś w śmiertelnym niebezpieczeństwie! Możesz to zmienić – Bóg wszystko przygotował w Jezusie Chrystusie, ale decyzja należy do ciebie.

W niedzielę po wspólnej społeczności, w czasie której zostaliśmy zachęceni przez Adama Wałacha do dołożenia wszelkich starań, aby wytrwać w wierze, bo czas przyjścia Pana Jezusa Chrystusa jest już bliski, wyruszyliśmy w drogę powrotną. Wracając, zwiedziliśmy jeszcze zamek oraz zaporę w Czorsztynie. Do Malinki wróciliśmy późnym wieczorem.

O tym, że wycieczka była udana, świadczą wypowiedzi uczestników:

„To był bardzo mile spędzony czas, można było odświeżyć stare znajomości”;

„ Odwyk od komórek” – (z uwagi na całkowity brak zasięgu operatorów telefonii komórkowej); „Chciałem odpocząć od rodziny, a tu się okazało, że jedzie 4 szwagrów, 4 szwagierki i siostra – to tak żartem, a poważnie – to dobrze być w Bożej rodzinie”; „Jako osoby uczestniczące po raz pierwszy w wycieczce parafialnej, uważamy, że jest to świetna inicjatywa integrująca ze sobą poszczególnych członków Kościoła. Można  nawiązać nowe czy też pogłębić już istniejące wartościowe relacje między ludźmi. Jest też możliwość prowadzenia ciekawych rozmów w większym bądź kameralnym gronie nawet do późnych godzin nocnych. Dla nas był to wartościowy i cenny czas spędzony w rodzinnej i przyjacielskiej atmosferze, jednak przede wszystkim był to czas spędzony z Bogiem. Kiedy śpiewaliśmy pieśń: „Boża obecność”, była ona dla nas naprawdę wyczuwalna. Jesteśmy wdzięczni wszystkim osobom, które przyczyniły się do organizacji tej wycieczki, osobom, które nas zachęciły do udziału w niej, ale przede wszystkim naszemu Panu, dzięki któremu to wszystko było możliwe. Z niecierpliwością czekamy na przyszłoroczną wycieczkę”.

Z.Sz.

Nabożeństwo żniwowe

Coroczne uroczyste nabożeństwo dziękczynne z okazji Święta Żniw odbyło się 26. 09 w pięknie przystrojonym darami kościele. W jego trakcie program swój zaprezentowały dzieci ze szkółki niedzielnej, zaś po zakończeniu nabożeństwa wszyscy uczestnicy zostali poczęstowani pysznym chlebem ze smalcem, za które to wspaniałe dary dziękujemy p. Krystynie Szturc z Piekarni Nr 1 oraz p. Mirosławowi Procnerowi.

Pasieki – Reaktywacja, czyli Megaspotkanie.

Rok temu jesienią męska część ludzkości spotkała się na Pasiekach w Wiśle, by poszaleć, pojeść, posłuchać… Okazało się to tak intensywne i wyczerpujące, że panowie zbierali siły cały rok, by ponownie zebrać się w tym samym miejscu.

W niedzielne popołudnie 3 października 2010 r. ponad setka facetów w wieku 5 do 105 lat (tak przynajmniej było na zaproszeniu; dowodów nikt nie sprawdzał)  zjechała się na swoich wspaniałych koniach mechanicznych. Zmobilizowani, zwarci i gotowi. Gotowi do rywalizacji.

Pogoda sprzyjała. By zachęcić do bliższego poznania się osób z tak wielu parafii, zorganizowano mieszane drużyny.

A co się tam nie działo?! (A raczej działo?) Sprawdzić można było swoją odwagę w parku linowym, celność oka na strzelnicy strzelając z łuku, refleks w grze w „żywe piłkarzyki”, sprawność w „mega siatkówce”, na quadach i kilku innych niespotykanych dyscyplinach. Zacięta rywalizacja trwała aż do zmroku, gdy nie było już prawie nic widać, i dobrze, bo nie musieliśmy stresować się świadomością, jak jesteśmy „ufultani”.

Zwycięzcy odebrali nagrodę w postaci skrzynki …napojów owocowych.

Ale nie był to koniec walki. Wielu musiało stoczyć również poważną bitwę ze sobą, stając przed zastawionymi stołami: golonko czy karczek, kaszanka czy też kiełbasa, szaszłyk czy udko, sałatka czy kapusta …uff, wystarczy, bo głodno się robi na samo wspomnienie.

Ale spotkaliśmy się nie tylko po to by się poruszać; organizatorzy (czyli Parafia Dzięgielów i Wisła Malinka), tak jak i przed rokiem, przygotowali coś dla ducha. Zebrani w szopie przy stołach mogliśmy, prowadzeni przez duet wokalno – instrumentalny, pośpiewać znane i lubiane refreny z Tygodni Ewangelizacyjnych. Był też czas na modlitwy i oczywiście główny punkt tej wieczornej części spotkania, czyli wykład ks. Leszka Czyża z Wisły Malinki. Przygotowane zostało rozważanie na temat pokuszenia w życiu mężczyzny. Dla starszych może był to problem, o który wielokrotnie w życiu się potykali, dla młodych zaś uświadomienie tego, z czym przyjdzie im walczyć.

Kiedy ks. Marek Londzin z Dzięgielowa zakończył spotkanie modlitwą i zaśpiewaliśmy pieśń końcową, niewiele brakowało do godz. 21.00.

Czas niesamowicie szybko przeleciał i po raz kolejny sprawdziło się powiedzenie, że wszystko, co dobre szybko się kończy.

Było to bardzo miłe i pożytecznie spędzone niedzielne popołudnie. MEGA –doświadczeni w nowych dyscyplinach sportowych, MEGA – zadowoleni ze spotkania z dawno niewidzianymi znajomymi, MEGA – zbudowani duchowo wracaliśmy do domów z nadzieją, że do następnego spotkania już, już… niedługo.

Zapraszamy do obejrzenia relacji fotograficznej na stronie internetowej Parafii Dzięgielów: www.luteranie.pl/dziegielow.

Tam też można zaglądać, niecierpliwie oczekując wieści o najbliższych spotkaniach dla mężczyzn, a mogę zapewnić, że plany takowych już są.

Zbyszek Krzemień

Komunia dla seniorów

Uroczyste nabożeństwo z okazji pamiątki Reformacji połączone było w naszym zborze ze Spowiedzią i Komunią Świętą dla Seniorów. W nabożeństwie wystąpiły dzieci ze szkółki niedzielnej, które zaprezentowały poruszający dialog człowieka z Pismem Świętym. Po nabożeństwie Komunijnym seniorzy zostali zaproszeni do sali parafialnej na spotkanie połączone z poczęstunkiem, podczas którego ks. Leszek Czyż podzielił się wrażeniami z wyjazdu na konferencję do Kapsztadu w RPA ( relacja w Luteraninie), a p. Marta Pilch opowiedziała o niełatwych doświadczeniach życiowych, jakie stały się jej udziałem w ostatnich dwóch latach, dając dowód niezwykłej ingerencji Boga w jej życiu.

Wspólny występ chórów

Podczas nabożeństwa w niedzielę 7.11 wystąpiły po raz drugi połączone chóry z Malinki, Bładnic i Ustronia. Wspólny występ to efekt wspólnych warsztatów chóralnych, które wzbogacają umiejętności chórzystów, a także pogłębiają relację pomiędzy ich członkami.

inne wpisy