Przez dwa tysiące lat ta modlitwa pozostaje niezmiennie aktualna. Wciąż jest dobrze znana i rozumiana. Czy tak jest na pewno? Może dlatego, że umiemy ją od tak dawna, już automatycznie wypowiadamy ją przed snem lub po wejściu do kościoła? Bez myślenia, bez zaangażowania umysłu recytujemy słowa, dziwiąc się, że nie daje oczekiwanego przez nas efektu i niczego nie zmienia w naszym życiu. Warto na nowo odkryć to, czego chciał nas nauczyć Jezus, pozostawiając nam modlitwę nazywaną od pierwszych słów Ojcze nasz.