08 Sty

Maj – Lipiec 2011

Wizyta grupy mężczyzn z Zaolzia

Dnia 15.05 w niedzielnym nabożeństwie wzięło udział prawie 50 mężczyzn z Zaolzia – uczestników weekendu dla ojców z synami. Przekazali pozdrowienia oraz zaśpiewali kilka pieśni.

55. Pamiątka złożenia i poświęcenia kościoła – 5.06

Jak co roku uroczystość pamiątki złożenia i poświęcenia kościoła poprzedziły prace przygotowawcze: rozbijanie namiotu na parkingu, sprzątanie kościoła, a przede wszystkim pieczenie kołaczy, do których użyto produktów przyniesionych przez Parafian – w tym 1500 jajek i ponad 100 kg sera!

Kolejny rekord został pobity, bowiem upieczono 230 pysznych kołaczy, z których cześć została rozdana seniorom z naszej Parafii, a pozostała część sprzedana „jak ciepłe bułeczki”, by zasilić budżet, z którego finansowane są paczki dla najstarszych członków zboru.

Lecz oczywiście najważniejszą była sama uroczystość niedzielna. Rozpoczęła ją gra Orkiestry Misyjnej na placu kościelnym, po czym wzięliśmy udział w nabożeństwie. Przywitały nas podczas niego Maja i Martynka Szalbot, wierszem autorstwa swojego taty Andrzeja. Nie dało się nie uśmiechnąć przy słowach:

„Serdecznie witamy wszystkich tu przybyłych

Tych stałych bywalców jak i gości miłych.

Witamy pastora, który słowem usłuży,

Mamy też nadzieję, że nie będzie burzy.

Miło gościć orkiestrę, chór i innych wielu,

Chcemy życzyć, by czuli się jak na weselu,

Bo okazja to wielce wzniosła i radosna,

Mija naszej parafii pięćdziesiąta piąta wiosna.

Chcemy dawne „Bóg zapłać” złożyć tym w podzięce,

Których pot i siły, spracowane ręce

Rozpoczęły budowę kościoła dla Boga,

Kiedy w kraju rządziła propaganda sroga.

Mimo to, Bóg obdarzył ich odwagą i wiarą,

Tak, że trud ich i mozół był dla niego ofiarą,

Którą szczerze, w pokorze Jemu zanosili

A murując ściany Boga tym wielbili.

Mając to w pamięci chcemy dzisiaj także

Złożyć Jemu dzięki, bo to łaska wszakże,

Mamy wolność słowa, wiary i wyznania,

Nikt nie broni spotkań, modlitw i śpiewania.

Więc doceńmy choć trochę, to co dzisiaj mamy

Bądźmy pełni wdzięczności w tym, co przeżywamy.

A po nabożeństwie będzie coś dla ciała,

Chcemy Was ugościć, choć to uczta mała,

Skosztujcie dobroci, sałatek, kołaczy,

Co komu smakuje, niech się tym uraczy.

Życzymy Wam wszystkim pokoju, radości

A gdy czego braknie, by nie było złości!”

Kazanie wygłosił ks. Karol Macura z Drogomyśla, zaś drogomyski chór  wzbogacił nabożeństwo pięknymi pieśniami. Po nabożeństwie- już tradycyjnie – wszyscy uczestnicy zostali zaproszeni na kołacze oraz poczęstunek „ z grilla” przygotowany przez firmę „Dana”, a nowością menu były dwie zupy.

Święta Zesłania Ducha Świętego

Święta Zesłania Ducha Świętego są traktowane w Kościele mniej uroczyście niż Bożego Narodzenia czy Wielkanocy. A przecież bez Mocy danej przez Ducha Świętego w dniu Zielonych Świat, nie byłoby Kościoła. Nawet tradycyjna jajecznica, smażona z tej okazji w poniedziałek zielonoświątkowy, ma swój sens.

By zatem tradycji stało się zadość, w poniedziałek po nabożeństwie, podczas którego kazanie wygłosił ks. Grzegorz Giemza, odbyło się spotkanie połączone ze smażeniem jajecznicy. Najedzeni, mieliśmy siły, by śpiewać, a dzieci, by brać udział w przygotowanych dla nich zabawach i konkursach.

Chórowa wycieczka śladami Matki Ewy do Bytomia – Miechowic – 18.06

Wczesnym rankiem, 18.06.br , chórzyści wraz z osobami towarzyszącymi wyruszyli autokarem na Śląsk, a dokładnie do Bytomia – Miechowic. Chór – na zaproszenie proboszcza ks. Jana Kurko – miał wystąpić z koncertem pieśni w zabytkowym, drewnianym kościółku, w Bobrku – to filialny kościół ewangelicki należący do parafii w Miechowicach, zbudowany w 1932r.

Wcześniej jednak, zachęceni opowieściami pań z naszej Parafii, które w zeszłym roku odbyły wycieczkę „śladami Matki Ewy” z Miechowic, postanowiliśmy również zwiedzić jej rodzinny zamek w Mosznej. Byliśmy pod ogromnym wrażeniem tej niesamowitej budowli, jak również pięknego parku, na terenie, którego znaleźliśmy m.in. cmentarz rodzinny rodu von Tiele Winkler.

W zamku, w pomieszczeniu dawnej kaplicy rodzinnej, a obecnie sali koncertowej, korzystając z  obecności  naszego wspaniałego akompaniatora, Tymika Cieślara, wysłuchaliśmy refleksyjnego   utworu na fortepian. Zatopieni w wygodnych fotelach, błądziliśmy myślami po odległej historii bogatej rodziny von Tiele Winkler z wyjątkowo wrażliwą i skromną córką Ewą, później znaną nam jako Matka Ewa.

Wczesnym popołudniem dojechaliśmy do Miechowic, gdzie dotarła do nas smutna informacja ,że kościółek w Bobrku został ostatnio mocno zdewastowany i nasze śpiewanie w nim jest po prostu niemożliwe. Ks. Kurko zaproponował, żebyśmy w tej sytuacji usłużyli naszymi pieśniami pensjonariuszom parafialnego ośrodka pomocy „Ostoja Pokoju”, założonego również przez Matkę Ewę. W oczekiwaniu na koncert zostaliśmy ugoszczeni obiadem, a siostra Marta opowiedziała nam bardzo interesującą historie tego miejsca i jego założycielki.

W czasie naszego koncertu najbardziej wzruszające były chwile, gdy niektórzy pensjonariusze razem z chórem nucili pieśń „ Za rękę weź mnie Panie…”. Na koniec naszego pobytu w Miechowicach zwiedziliśmy min. tamtejszy kościół i dom Matki Ewy, gdzie nad drzwiami widniał napis „ Własność Jezusa Chrystusa”.

Wszystko co zobaczyliśmy i usłyszeliśmy o tej wyjątkowej kobiecie poruszyło nas głęboko. Myślę, że wielu z nas zastanawiało się, czy w dzisiejszym tak zmaterializowanym i konsumpcyjnym świecie znalazłby się ktoś na miarę Matki  Ewy, która swój majątek dosłownie oddała biednym i potrzebującym ludziom, sama pozostając osobą skromną i całkowicie zależną od swojego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa.

Wręczenie nagród w Międzynarodowym Konkurs Wiedzy Biblijnej „Jonasz”

Podczas nabożeństwa w niedzielę 19.06 ks. Leszek Czyż wręczył nagrody zdobyte przez uczniów w Międzynarodowym Konkursie Wiedzy Biblijnej „Jonasz” – ksiązki i pen –drivery. Byli to: laureaci – Paweł Cieślar, Magdalena Cieślar, Magdalena Pilch, Renata Cieślar,  finaliści – Sylwia Cieślar, Piotr Pilch,  Natalia Cieślar, Alicja Madzia. Judyta Bujok.

Uczniowie klas młodszych otrzymali natomiast wyróżnienia w konkursie plastycznym: Natalia Waleczek, Michał Cieślar, Emilia Procner, Zuzanna Cieślar, Natalia Cieślar, Dawid Waleczek, Maja Szalbot, Estera Byrtek, Sylwia Cieślar, Marta Cieślar.

Wycieczka szkółki niedzielnej – 26.06

26 czerwca, jak co roku, po nabożeństwie rodzinnym odbyła się wycieczka Szkółki Niedzielnej.

Przed wyjściem dzieci posiliły się kanapkami, a następnie wszyscy uczestnicy  zostali podwiezieni samochodami do Rostok, skąd wyruszyliśmy piechotą, aby dotrzeć na Wyśni. Trasa wycieczki wiodła po nowej, obfitującej w piękne widoki drodze. W jej połowie dzieci miały przygotowany konkurs sprawnościowy z drobnymi nagrodami. Na Wyśnim czekały już na wszystkich kiełbaski z grilla, pyszne kołacze i herbata z zielin. Po posiłku Janka Pilch i Helenka Pilch przeprowadziły konkurs biblijny, w którym dzieci musiały wykazać się wiedzą z księgi Dziejów Apostolskich i sprawnością fizyczną. Konkurs był tak rozbudowany, że wypełnił większość czasu spędzonego na Wyśnim.

Była to bardzo udana wycieczka spędzona w gronie dzieci, rodziców, i pracowników szkółek. Bardzo też cieszyliśmy się z obecności teologa Bogusława Czyża z rodzinką. Kolejny raz dobry Bóg dał nam właściwą pogodę i zapewnił ochronę. I choć wycieczka już za nami, pozostały dobre wspomnienia i wyrazy wdzięczności dla Asi i Stasia Cieślarów za ich wielką gościnność!

U.Cieślar i E. Cieślar

Udział Malinczan w organizacji TE w Dzięgielowie- 2-10. 07

To już tradycyjna forma służby naszych parafian – pomoc w organizacji Tygodnia Ewangelizacyjnego w Dzięgielowie. Kilka osób z zespołu „Cześć” angażowało się w prowadzenie porannego śpiewu, kilka śpiewa w zespole CME, nie zabrakł również pomocników przy wartach nocnych. Podczas nabożeństwa w pierwszą niedzielę wystąpił Malińczański oktet, którym dyrygowała Aleksandra Cieślar Szalbot.

Największy udział miał pastor Leszek Czyż, przewodniczący Komitetu Organizacyjnego, który zarazem prowadził 9 wieczorów ewangelizacyjnych, mówiąc na temat Osoby i dzieła Ducha Świętego.

Skąd pomysł na temat? – Poprosiła mnie pewna młoda osoba, która stwierdziła,   że ludzie bardziej boją się Ducha Świętego niż grzechu, bo o grzechu mówi się co niedzielę, a o Trzeciej Osobie Trójcy Świętej tylko raz w roku – tłumaczył ks. Czyż. Tematy poruszały wiele osób – bo też Duch Święty porusza sumienia. Więcej relacji i zdjęć można znaleźć na stronach Centrum misji i Ewangelizacji (www.cme.org.pl). W wydawnictwie Warto są do kupienia płyty CD w wykładami, seminariami i ewangelizacjami z TE. MP3 z ewangelizacji będą dostępne od września.

English Camp 2011

Jak co roku English Camp odbywał się w szkole podstawowej w Wiśle Malince. Uczestniczyło w nim 85 osób, w tym 14 Amerykanów i 16 Polaków składających się na personel. Pierwszego dnia wszyscy uczestnicy rejestrowali się i byli przydzielani do jednej z 6 klas, na podstawie krótkiej rozmowy przeprowadzanej z jednym z Amerykanów. Numer klasy oznaczał poziom znajomości języka angielskiego. W każdej klasie było co najmniej 2 Amerykanów, prowadzących lekcje i 2 osoby z polskiego personelu, które prowadziły grupki dyskusyjne. Ponadto każdy z uczestników należał do jednej z czterech grup sportowych: Red, Yellow, Green i Blue. W tych drużynach rywalizowaliśmy ze sobą przez cały tydzień w różnych grach i zabawach ruchowych. Zajęcia trwały od godziny 10.00 rano do 21.00 wieczorem.

Dzień zaczynał się od spotkania personelu o godzinie 9.00, a o godzinie 10.00 wszyscy uczestnicy schodzili się do sali gimnastycznej. Program poranny rozpoczynano od zaśpiewania oraz zatańczenia piosenki obozowej „One Shot”. Następnie wyświetlano krótki filmik, po którym wszyscy rozchodzili się do swoich klas. Lekcje w klasach trwały 2 godziny, były przedzielone 15 minutową przerwą. Na zajęciach omawiano filmik, przedstawiony w programie porannym, korzystając z pytań zawartych w zeszycie, który otrzymał każdy z uczestników. Po lekcjach podawano obiad na szkolnej stołówce, później uczestnicy mieli około godzinę czasu wolnego. W tym czasie była możliwość pójścia do craft room’u, w którym znajdowało się mnóstwo artykułów papierniczych oraz różnego rodzaju koralików. Wszystkie te rzeczy były przywiezione z Ameryki. Craft room cieszył się dużym zainteresowaniem – ciągle ktoś tam przebywał. Każdy mógł zrobić sobie coś swojego i później zabrać ze sobą do domu. Kolejnym punktem programu były gry sportowe – każdego dnia inne – trwające około 2 godziny. Często polegały one na współpracy oraz koordynacji ruchów pomiędzy osobami z danej drużyny. Wszystkie konkurencje punktowano. Po zajęciach sportowych uczestnicy mieli trochę wolnego czasu, aż do kolacji, która rozpoczynała się wspólną modlitwą. O godzinie 18.00 zaczynał się program wieczorny na sali gimnastycznej, gdzie zbierali się wszyscy uczestnicy obozu. Znów śpiewano piosenkę obozową, a po niej były krótkie ogłoszenia – w tym wyniki z zawodów sportowych, pokaz zdjęć z całego dnia oraz oddanie uczestnikom rzeczy, które zgubili w ciągu dnia. Następnie śpiewano z zespołem 4 chrześcijańskie piosenki, po których słuchaliśmy czyjegoś świadectwa życia. Potem był wykład odnoszący się do jednej, wybranej historii biblijnej. Aby wykłady i inne rzeczy były zrozumiałe zarówno dla Polaków jak i Amerykanów, zawsze był ktoś, kto tłumaczył na język angielski lub polski. Po wykładzie każdy rozchodził się do swojej klasy na grupkę dyskusyjną. Na nich prowadzący zadawali  pytania dotyczące wykładu. Po grupkach dyskusyjnych czasem odbywał się Night Show jak na przykład „X factor” czy „Bitwa na głosy”. Jednego dnia był także tak zwany Labirynt. Polegał na tym, że chodziło się w małych grupkach od klasy do klasy, w których był czas na zastanowienie się nad sobą oraz nad relacją jaką mamy z Panem Bogiem. Na końcu każdy mógł podejść do któregoś z liderów i porozmawiać lub się pomodlić. Ostatni dzień był inny niż wszystkie. Wszyscy spotkaliśmy się na nabożeństwie w kościele w Malince. Tam oficjalnie dziękowano Amerykanom za cały obóz. Po nabożeństwie wszyscy poszli do szkoły na obiad. Później każdy miał czas, aby zajść do domu i się przebrać, ponieważ zorganizowano „Bal Maturalny”. Uroczyste rozpoczęcie miało miejsce, jak zawsze na sali gimnastycznej o godzinie 17.30. Później wszyscy wyszli na szkolne boisko, aby zatańczyć poloneza. Po tańcu nastąpiło rozdanie różnych nagród oraz obejrzenie filmików, które przygotowywała każda klasa w czasie całego tygodnia. English Camp kończyła uroczysta kolacja. Potem były już tylko pożegnania i wielkie sprzątanie.

To był mój pierwszy English Camp, ale już teraz wiem, że na pewno nie ostatni. Nie spodziewałam się, że będzie aż tak fajnie. Niesamowite było poznać tylu wspaniałych ludzi. Świetnym doświadczeniem były rozmowy z Amerykanami – można było się naprawdę podszkolić w języku. Wykłady były bardzo dobrze przygotowane, skierowane wprost do nas. Dla mnie cały English Camp był bardzo dobrym czasem spędzonym z ludźmi, ale także z Panem Bogiem. Myślę, że ten obóz zmienił nastawienie niektórych osób do Pana Boga.

Martyna Glajc – uczestniczka

Śniadanie dla Kobiet

Pokój w środku burzy?…

VI edycja Śniadania dla Kobiet. Hotel Gołębiewski. Wisła…

Sala Bankietowa Hotelu Gołębiewski w Wiśle już od godz. 9. 00 wypełniała się błyskawicznie. Przybywało coraz więcej zaproszonych z całej Polski, a nawet z czeskiego Zaolzia, kobiet. Już po raz szósty, 16 lipca 2011 roku, odbyła się niezwykła impreza – przeznaczona tylko i wyłącznie dla matek, żon, córek… często zapracowanych, smutnych, nieszczęśliwych bądź spełnionych, pełnych radości kobiet. Jak znaleźć wspólny mianownik, płaszczyznę porozumienia, temat inspirujący każdą? Bo przecież – pomimo różnic – duchowe potrzeby czy pragnienia każdej kobiety są tak naprawdę bardzo podobne. Oczekuje ona przede wszystkim miłości, szczęścia i poczucia bezpieczeństwa.

Śniadanie dla Kobiet to wydarzenie o charakterze chrześcijańskim i w tej dzisiejszej medialnej pogoni za sławą, uznaniem, blichtrem, właściwie nie ma szans zaistnieć w szerszej społecznej przestrzeni. A jednak, jak co roku, uczestniczy w nim ponad 800 kobiet w różnym wieku, z różnych środowisk czy kościołów. Podczas uroczystego śniadania mają okazję podzielić się swoimi przemyśleniami czy problemami, czerpiąc przyjemność z przebywania ze sobą i rozmawiania. Można wtedy wysłuchać przyjaciółki, opowiedzieć o swoich kłopotach bądź spotkać dawno niewidzianą osobę albo poznać kogoś zupełnie nowego.

Na tę niezwykłą atmosferę, profesjonalne przygotowanie programu, oprawę artystyczną i techniczną miały wpływ działania wielu wolontariuszek. To one w ciągu  ostatnich tygodni zajmowały się zaproszeniami, ich kolportażem i wieloma innymi czynnościami organizacyjnymi. W trakcie spotkania pełniły rolę gospodyń stołów, doradców duchowych, służb porządkowych, a także prowadziły warty modlitewne czy po prostu usługiwały na różne sposoby. Całe przedsięwzięcie koordynowały przedstawicielki organizatorów (Parafia EA w Wiśle Malince i Stowarzyszenie DEOrecordings) – Lidia Czyż i Bogusława Król, które po posiłku przywitały oficjalnie wszystkie uczestniczki oraz zapowiedziały recital Adama Kosewskiego. Aranżera, kompozytora, pianisty, wokalisty, pedagoga, chórmistrza zespołu Haliny Młynkowej w programie „Bitwa na głosy”, ale przede wszystkim muzyka, który stara się, by jego twórczość i życie było sposobem na uwielbianie Boga. I faktycznie, wykonane przez niego wraz z zespołem pieśni wyrażały chwałę Boga, jedynego Stwórcy i Pana naszego życia. Teksty mówiły o pragnieniu, poszukiwaniu i znalezieniu drogi do Ojca.

Świetnie uzupełniały poruszające świadectwo Idy Hyrdlickowej – Krupińskiej. Ta 34 – letnia kobieta przeżyła w swoim życiu tak wiele traumatycznych zdarzeń, że aż trudno uwierzyć, by jedna osoba mogła udźwignąć taki życiowy balast: w dzieciństwie – rozwód rodziców, przeprowadzka na stałe do Czech, rozstanie z ukochanym tatą

( muzykiem związanym ze znanym sprzed lat zespołem Homo homini ), jego wyjazd na stałe do USA, surowa dyscyplina granicząca z przemocą wprowadzona przez ojczyma; w okresie dorastania – ucieczka z domu, pobyt w szpitalu psychiatrycznym, wyjazd do Włoch, tam: narkotyki, prostytucja, wiezienie, rozstanie z ojcem dwójki urodzonych dzieci, choroba i walka z rakiem; powrót do domu, do Czech. Tej dramatycznej historii towarzyszy moralny upadek, zepsucie, demoralizacja, ale także brak miłości, akceptacji ze strony bliskich, bunt, lęk, ból, depresja. Z kompletnego dna Ida zaczęła się powoli podnosić, gdy poznała swojego obecnego męża, Pawła, który pomimo jej bolesnej przeszłości pokochał ją i podjął decyzję o wspólnym życiu. A kiedy udało im się poprzez Internet dotrzeć do informacji na temat ojca Idy, zdecydowali się z nim skontaktować i do niego pojechać. Jego historia jest również niezwykła, gdyż Andrzej Krupiński wyjechał zza ocean jako muzyk, a w czasie pobytu w USA nawrócił się i został pastorem. Spotkanie po latach było ogromnie bolesne i przejmujące. Kiedy wreszcie odnalazł swoją córkę, zaczął zwiastować jej ewangelię. Mówić o tym, kim jest Bóg. Ona – ateistka – chciała zbliżyć się do Boga swojego na nowo odzyskanego ojca, ale nie było to takie proste. Dopiero na obozie chrześcijańskim zapragnęła poznać Go i podjęła decyzję o życiu z Nim. Po powrocie ze Stanów również  jej mąż się nawrócił i obecnie razem aktywnie działają w swoim zborze w Czechach. W osobistej relacji z Bogiem, w codziennym kontakcie ze Słowem Bożym odnaleźli sens swojego życia ( świadectwo ojca: http://tvpolish.com/index.php?option=com_content&view=article&id=5&Itemid=7&lang=pl).

Ida nie tylko w sugestywny sposób opowiedziała historię swojego życia ,ale także na zakończenie swojego wystąpienia pięknie zaśpiewała przy akompaniamencie Adama Kosewskiego pieśń „W cieniu Twoich rąk”.

Jej relację można odbierać jako autentyczną ilustrację przesłania zawartego w utworach wykonanych przez muzyka. Przesłania o tym, że gdy w naszym życiu przechodzimy przez trudności, gdy musimy przetrwać życiową burzę, to jedynym ratunkiem jest zrzucenie ciężaru Bogu. Nieraz, jak biblijny Piotr, potrafimy zaprzeć się swojego Boga, zdradzić i upaść, a mimo to On daje zawsze szansę, przebacza każdy grzech, zmienia życie każdego, kto tego zapragnie. Potrzebę podjęcia indywidualnej decyzji, która zmienia ludzkie życie i pomaga przejść przez największe zawieruchy podkreślała również Małgorzata Olszewska ( współzałożycielka Wspólnoty „Słowo Życia” we Wrocławiu, tłumacz, wydawca książek; nauczyciel Słowa Bożego i wykładowca na kursach biblijnych). Temat jej wykładu dotyczył właśnie zachowania pokoju, równowagi psychicznej w trudnych sytuacjach. Wskazywała na potrzebę osobistej relacji z Chrystusem. „Zaufać Mu – to najważniejsza decyzja mojego życia” – wyznała Małgorzata. „Od tego momentu zaczęłam poznawać Boga przez osobisty kontakt, doświadczenie”. Kiedy 5 lat temu zmarł na raka jej mąż i została sama z 6 dzieci, wzrastanie w wierze przez 30 lat pomogło przetrwać jej najtrudniejsze momenty: „To pozwoliło przeżyć chorobę męża, zmęczenie, jego odejście ze świata – to największa trauma, jaką przeszłam” – dodała. Dzięki relacji z Ojcem w niebie miała ukojone serce, czuła, że nie jest sama. W trudnych chwilach tracimy to, co w życiu jest szczególnie cenne – pokój w sercu, ale Jezus obiecał: „Pokój mój daję wam”. Jednym z jego wyjątkowych darów jest właśnie pokój, a najpiękniejszym – życie wieczne. I dopiero w perspektywie wieczności dostrzega się prawdziwy sens życia. Ten mądry i poruszający przekaz zakończony został wezwaniem skierowanym do kobiet, aby  skorzystały z czasu łaski i podjęły decyzję o przyjęciu Jezusa do swojego życia.

Zarówno wyznanie Idy Hyrdlickowej-Krupińskiej, jak i wykład Małgorzaty Olszowskiej są przekonywującym świadectwem i potwierdzeniem Bożych słów: „Szczęśliwy człowiek, który położył swoją ufność w Panu” (Jer.17,7). Pozostaje mieć nadzieję, że to doświadczenie stanie się udziałem wielu kobiet uczestniczących w tegorocznym spotkaniu w Hotelu Gołębiewski, a data – 16 lipca 2011 roku, okaże się przełomowym momentem w ich życiu. Tym samym wysiłek wielu innych kobiet usługujących podczas „Śniadania …” zostanie wynagrodzony.

Marzena Brózda

inne wpisy