08 Sty

Czerwiec – Lipiec 2010

Pamiątka złożenia i poświęcenia kościoła – 6.06

Choć uroczystość Pamiątki złożenia kościoła odbywa się zawsze w niedzielę, dla wielu parafian rozpoczyna się kilka dni wcześniej, gdyż trwają prace przygotowawcze. W czwartek (jako że był to dzień wolny od pracy) grupa 20 mężczyzn rozbijała wielki namiot na placu kościelnym, który już po raz trzeci z okazji Pamiątki założenia stanął na naszym placu, a w którym na dużym ekranie odbywa się transmisja nabożeństwa mającego miejsce w kościele.

Natomiast w czwartek i w piątek od 3.30 rano ponad 20 osób zaangażowało się przy przygotowaniu produktów i pieczeniu kołaczy, bez których – jak bez choinki Boże Narodzenie – to święto byłoby nieco uboższe. Ze złożonych przez zborowników darów (m.in. 100 kg sera, 1000 jajek) upieczono rekordową liczbę 205 kołaczy. Część z nich została sprzedana ( dochód przeznaczany jest na paczki dla seniorów), część młodzież rozniosła w prezencie najstarszym członkom zboru. Jak wszyscy zgodnie twierdzili, kołacze były pyszne. Lecz był to tylko wstęp do zasadniczych uroczystości: niedzielnego nabożeństwa, podczas którego kazanie wygłosił ks. bp Tadeusz Szurman, zwierzchnik Diecezji Katowickiej. Swoje poselstwo oparł na tekście z 1J 4,16-21, podkreślając, że miłość Boża to największa rzecz, jakiej możemy doświadczać. Podczas nabożeństwa usługiwał chór z Czarnego oraz z Malinki, a także nasz malińczański zespół, który przyjął nazwę „Cześć”.

Drugą część „Przyjęcia urodzinowego kościoła”, jak gospodarz ks. Leszek Czyż nazywa ten dzień miała miejsce w namiocie, gdzie wszyscy uczestnicy uroczystości mogli częstować się smakowitymi produktami z grilla serwowanymi przez firmę „Dana” oraz sałatkami przygotowanymi przez parafian. Pogoda dopisała wspaniale, a uczestników było tak dużo, że koniecznym staje się poszerzenie asortymentu oferowanych potraw w przyszłym roku.

Jak określali to uczestnicy „wszyscy rozjechali się do domów syci duchowo i cieleśnie”, dziękując Bogu za 54 rocznicę poświęcenia naszego Kościoła.

J. Pilch, L. Czyż

Wycieczka śladami Matki Ewy – 26.06

Był piękny, słoneczny sobotni poranek, gdy pełny autobus zajechał na teren dawnego hrabstwa w Mosznej niedaleko Opola. Uczestniczkami wycieczki „śladami Matki Ewy” były kobiety z Parafii  z Wiły Malinki oraz kilku innych Parafii w towarzystwie jedynego mężczyzny –ks. Andrzeja Czyża ze Skoczowa. Do tego wydarzenia przygotowanie byłyśmy doskonale- gdyż diakon Aleksandra Błahut- Kowalczyk przybliżyła nam sylwetkę Ewy von Tiele Winkler ( 1866 -1930) – bardziej znanej nam jako Matka Ewa z Miechowic – podczas spotkania dla kobiet. Osoby które nie mogły uczestniczyć w spotkaniu wysłuchały tego interesującego wykładu podczas podróży.

Pierwszym celem punktem wyprawy była niezwykłą budowla, okazały zamek „jak z bajki”, dawniej własność rodu von Tiele Winkler.  W letniej rezydencji Winklerów Ewa wzrastała wraz z licznym rodzeństwem. Pomimo przepychu i bogactwa, które ją otaczało na co dzień potrafiła zauważyć potrzeby biednych ludzi i im pomagać. Tego w dużej mierze uczyła ją matka. W wieku 16 lat Ewa przeżyła poważne wydarzenie duchowe: czytając Ewangelię natrafiła na słowa „Owce moje mojego głosu słuchają i ja znam je, a one idą za Mną. JA daję im żywot wieczny i nie giną na wieki.” Postanowiła, że będzie jedną z „owiec”.

Po zwiedzeniu posiadłości, w skład której wchodzi obszerny, przepiękny park, udaliśmy się na Parafię E-A do Miechowic, będących dzielnica Bytomia. Przed nami  ukazała się zupełnie inna rzeczywistość: kompleks murowanych budynków, wśród których stała mała drewniana chatka z napisem „Własność Jezusa Chrystusa”, w której Matka  Ewa przeżyła 20 lat i w której zmarła. W maleńkim domku serdecznie przywitała nas siostra Marta i opowiedziała nam o życiu Matki Ewy, która tutaj rozpoczęła swoją służbę dla najbiedniejszych, starszych, a przede wszystkim dzieci. Matka Ewa założyła w Miechowicach diakonat żeński, którego regulamin sama opracowała. Potem przez 6 lat  przebywała w Betel, gdzie była przełożoną tamtejszych diakonis, a gdy wróciła do Miechowic, zamieszkała w tym niewielkim drewnianym domku obok plebanii kościoła ewangelickiego i poświęciła się kierowaniu Diakonatem. Następne lata upłynęły Matce Ewie na tworzeniu kolejnych domów dla bezdomnych dzieci, których w sumie zostało otwartych czterdzieści, oraz na przygotowywaniu sióstr do pracy misyjnej w 18 krajach świata, głównie w Afryce i Azji. Była również autorką popularnej literatury religijnej. Z bardzo skromnego jednego domu, który podarował jej ojciec jako prezent gwiazdkowy, praca ta rozrosła się do niesamowitych rozmiarów, znanych jako „dzieło Matki Ewy z Miechowic”.

Mogliśmy obejrzeć część tych budynków, które należą obecnie do Parafii E –A, oprowadzani przez proboszcza  ks. Jana Kurko. Ksiądz Jasiu przyjął nas bardzo serdecznie i gościnnie, umożliwił zjedzenie obiadu w Domu Opieki, a następnie przy kawie, którą wypiliśmy w sali parafialnej opowiedział nam o pracach i projektach prowadzonych  w parafii –  jest czymś niezwykłym, że po wielu latach tłamszenia przez komunizm, dzieło Matki Ewy odżywa na nowo.

Życie Matki Ewy stało się dla nas wszystkich wielką inspiracją. Ta niezwykła kobieta zamiast dostatniego i wygodnego życia w luksusie wybrała służbę dla innych w imieniu Jezusa. Znała Jego wolę, w mocy Bożej budowała Jego Królestwo pośród najbiedniejszych. Moją modlitwą jest, abyśmy tak jak ona szukali woli Bożej i wypełniali ją równie doskonale. Bo owoc jej życia widoczny jest do dzisiaj.

Iwona Wapienik

Wycieczka szkółki niedzielnej – 27.06

Po nabożeństwie rodzinnym w niedzielę, tradycyjnie już na zakończenie roku szkolnego, dzieci ze szkółki niedzielnej wyruszyły na pieszą wycieczkę na Sadowy. A to znaczy, że rozpoczęły się upragnione wakacje. Jednak zanim odczuliśmy trudy naszej wędrówki po malińczańskich górkach, wszyscy zostali zaproszeni do poczęstowania się kanapkami i herbatką. W bardzo dobrych nastrojach, bo z obuwiem było gorzej, przynajmniej u niektórych rodziców, wyruszyliśmy przez Matysowski Groń. Co jakiś czas robiliśmy krótkie postoje, aby nie zgubić najmłodszych uczestników naszej wycieczki. Tak to już w życiu bywa, że ci najmłodsi szybko zauważyli, ze na plecach taty „maszeruje się” szybciej i wygodniej. Po dwugodzinnej wędrówce z małym kłopotem na trasie, bo w pewnym momencie nikt nie wiedział, czy idziemy dobrą drogą, dotarliśmy na Sadowy. Przy dużym kamieniu w cieniu drzew zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie, na którym oprócz uśmiechniętych buzi można dostrzec całkiem okazałego prawdziwka – znaleźne jednego wycieczkowicza.

Głównym punktem programu było smażenie jajecznicy, oczywiście potrzebne produkty wcześniej zostały dowiezione na miejsce. Podczas gdy nasze kochane ciocie i wujkowie zajmowali się przygotowywaniem jajecznicy dzieci brały udział w grach i zabawach zorganizowanych i prowadzonych przez Alę i Anię. Bardziej zmęczeni odpoczywali na kocykach pod drzewami i posilali się jajecznicą oraz pysznymi kołaczami i herbatką z zielin.

Wycieczka była udana, chociaż nie wszyscy byli do niej odpowiednio przygotowani. Kolejny raz przypomnieliśmy sobie jak ważne jest obuwie. Pamiętamy, że w zbroi Bożej również mowa jest o butach – a jakich butach to można przeczytać w liście do Efezjan 6/15. Kolejna lekcja, jaką mogliśmy sobie przypomnieć to: podążaj za dobrym przewodnikiem. Jeśli zaufasz właściwemu przewodnikowi i będziesz za nim wiernie szedł, to na pewno dojdziesz do celu, a tym pewnym i jedynym przewodnikiem w naszym życiu jest Jezus Chrystus.

Dziękujemy Beacie i Mirkowi – gospodarzom – za ciepłe przyjęcie oraz wszystkim ciociom i wujkom, którzy zajęli się zorganizowaniem tej wycieczki.

Z. Szalbot

Udział Malinczan w organizacji TE w Dzięgielowie- 3-11. 07

Tę relację powinno się rozpocząć słowami „jak co roku”, bowiem nie ma TE w Dzięgielowie, podczas którego nie brałby czynnego udziału nasz pastor, który jest przewodniczącym Komitetu oraz członkowie naszej Parafii. Szczególnie aktywna jest nasza młodzież: zespół „Cześć” prowadził poranny śpiew, a 5 osób jest członkami zespołu CME. Kilka osób było zaangażowanych w pracę wśród dzieci, inne były odpowiedzialne za warty nocne i ochronę terenu. Podczas nabożeństwa w pierwszą niedzielę wystąpił chór, w skład którego wchodzą osoby z Malinki, z Czarnego, z Bładnic oraz Ustronia. Chórem dyrygowały Aleksandra Cieślar Szalbot oraz Małgorzata Rymorz.

Wieczory nauczające – 13 – 15.07

Na tegoroczny obóz językowy English Camp goście z Indiany w USA przyjechali ponad tydzień wcześniej, dzięki czemu wzięli czynny udział w wielu różnych wydarzeniach. Pastor Denny Towels oraz Jedna z liderek grupy Patty Frey prowadzili seminaria podczas TE w Dzięgielowie. Patty podzieliła się również niezwykle poruszającym świadectwem życia podczas Śniadania dla kobiet w hotelu Gołębiewski. W poprzedzających to wydarzenie dniach pastor Denny prowadził w naszym Kościele 3 wieczory nauczające. Poruszył temat charakteru sługi Bożego na przykładzie apostoła Pawła, w oparciu o słowa napisane przez apostoła w Liście do Rzymian w rozdz.1. Pastor Denny wygłosił również kazanie na zakończenie obozu, podczas nabożeństwa w niedzielę 25.07. Tekstem rozważanym podczas kazania było podobieństwo o synu marnotrawnym, które w naszym zborze omawiane było wielokrotnie, ale w którym znowu odkryliśmy nowe prawdy (do odsłuchania w archiwum kazań na stronie WWW.malinka.org.pl).

L.C.

Niedziela, 18. 07

Niedziela 18 lipca była dla naszej parafii dniem szczególnym. Po pierwsze rozpoczynał się obóz English Camp, po drugie – gościliśmy na nabożeństwie Jurka Pilcha z rodziną, którzy od kilku lat przebywali w Niemczech.

Jurek wraz z żoną Anią uczyli się w szkole biblijnej w Lemgo, wspólnie prowadzili także godziny biblijne, grupę domową. Mają trójkę dzieci – Jeremiasza, Jonasza oraz Laurę. W ostatnim czasie Pan Bóg położył im na serce, by głosić dobrą nowinę ludziom, którzy nigdy wcześniej jej nie słyszeli.

Jurek dzielił się słowem, w którym zachęcał nas, by zaangażować się w służbę dla Boga, by nie być biernym chrześcijaninem, lecz, by działać, dzielić się dobrą nowiną, gdziekolwiek jesteśmy – w szkole, pracy, w domu czy kościele. Zaznaczył, że często nie chodzi o to, by mówić o Bogu, ale pokazywać swoim zachowaniem, że jesteśmy inni, że można żyć inaczej. Kazanie swe oparł na historii apostoła Filipa.

Opowiedział nam także o planach – rocznym wyjeździe do Abingdon w USA, gdzie chcą nauczyć się języka angielskiego, zapoznać z obcymi im kulturami tak, by następnie – jeśli będzie to możliwe – głosić Słowo Boże Indianom w Jukon, w Kanadzie.

Prosił o modlitwy – m. in. by mogli szybko nauczyć się języka angielskiego, by mogli się zaaklimatyzować w nowym środowisku (szczególnie dzieci w szkole).

„A módlcie się zarazem za nas, aby Bóg otworzył nam drzwi dla Słowa, w celu głoszenia tajemnicy Chrystusowej…” (Kol 3:4)

Na koniec ksiądz Leszek wraz z kuratorem Janem Pilchem oraz prezbiterem Andrzejem Cieślarem modlili się i pobłogosławili całą rodzinę Pilchów.

D. Czyż

inne wpisy